Posts tagged perfekcjonizm

Wyluzuj i daj rzeczom się dziać!

W jakim stopniu nasze samodzielne decyzje wpływają na bieg wydarzeń? Czy to prawda, że życie jest w naszych rękach i tylko od nas zależy, którą drogą pójdziemy? A może nasz los jest już dawno zapisany w gwiazdach, a my jesteśmy tylko częścią planu i nie mamy tu nic do gadania?

Przypadek czy przeznaczenie?

Zawsze zastanawiała mnie rola przypadku i przeznaczenia w naszym życiu. Na ile mamy realny wpływ na rzeczy, które się dzieją i na to, jakich ludzi spotykamy. Czy każda nasza najdrobniejsza decyzja ingeruje w przyszłość? A może tylko wydaje nam się, że mamy wybór, a w rzeczywistości wszystkie ścieżki prowadzą do tego samego punktu?
Czytaj dalej

Równowaga: napięty plan vs. spontan

Uwielbiam planować swoje działania i zapisywać istotne sprawy w kalendarzu. Mam wtedy poczucie, że jestem dobrze zorganizowana i mam wszystko pod kontrolą. Zdarza się jednak, że za bardzo skupiam się na swoim napiętym harmonogramie. Zapominam, że równie ważny jest spontan i elastyczne modyfikowanie swojego wolnego czasu.

Planowanie i tworzenie harmonogramu

Przez takie podejście często wpadam w pułapki, które nieświadomie sama sobie rozstawiam. Nie lubię nudnych i przewidywalnych wieczorów, dlatego zazwyczaj staram się zaplanować atrakcje na kilka dni do przodu. Przygotowuję sobie listę obowiązków, spotkań ze znajomymi i przeróżnych innych aktywności, aby o niczym nie zapomnieć i jak najlepiej zagospodarować czas.

Z jednej strony wydaje mi się, że dzięki temu jestem bardziej odpowiedzialna i sumienna, ale czasem czuję się przez to jak Simsach – mam zaplanowaną kolejkę działań, bez możliwości wciśnięcia pomiędzy nie żadnej dodatkowej czynności. 

Czytaj dalej

Kiedy chora ambicja zmienia się w pracoholizm

Moja chora ambicja znowu wygrała pojedynek z rozsądkiem. Dołożyłam sobie tyle obowiązków, że zabrakło mi czasu, by jeść i spać. Koncentrowałam się wyłącznie na zadaniach do wykonania. Po odhaczeniu jednego, od razu brałam się za kolejne. Aby nie popaść w pracoholizm (i/lub nie paść na zawał przed ukończeniem 30 roku życia), postanowiłam przełączyć się na tryb slow i sprawić, by ostatnie mordercze dni odeszły w niepamięć.

Chora ambicja – może czasem warto zwolnić?

W końcu miałam czas odsapnąć, odizolować się od irytujących mnie bodźców i porządnie się wyspać. Dopieszczałam każdą najdrobniejszą czynność powolnego poranka i leżałam w dresach, delektując się owocowym koktajlem. Postanowiłam się dotlenić, dlatego spakowałam plecak, chwyciłam aparat i wyruszyłam na długi, samotny spacer. Nie pamiętam, kiedy mogłam po prostu iść przed siebie i nie patrzeć na zegarek. Przemierzać ulice, odkrywać nowe miejsca i obserwować.

Na co dzień jestem w biegu, tworzę w głowie kolejkę zadań do wykonania. Nie mogę przestać myśleć o obowiązkach i kolejnych sprawach do załatwienia. Tym razem było jednak zupełnie inaczej. Czułam się wolna. Jakbym nie należała do tego świata i przeniosła się do równoległej rzeczywistości. Podpatrywałam codzienne czynności warszawiaków i starałam się jak najlepiej uchwycić wyjątkowe momenty. Pierwszy raz od bardzo dawna miałam dzień tylko dla siebie. Wszystko robiłam wyłącznie dlatego, że CHCIAŁAM, a nie MUSIAŁAM. I choć miasto tętniło życiem, to ja byłam poza tym wszystkim, a czas kompletnie mnie nie dotyczył. Przemieniłam się w niewidzialnego obserwatora i przyglądałam się miastu przez obiektyw.

Czytaj dalej