Posts tagged nadmierne myślenie

Jak być dorosłym? Poproszę instrukcję!

Uff, udało się – dotarłam do miejsca zwanego dorosłością. Odhaczyłam już kilka kluczowych punktów na trasie. Wyprowadziłam się z domu rodzinnego, znalazłam pracę, którą naprawdę lubię, obroniłam magisterkę, nakręciłam swój film dokumentalny. Powinnam chyba czuć satysfakcję, radość, może nawet dumę. Osiągnęłam przecież wszystko to, co zaplanowałam sobie kilka lat wcześniej. Tymczasem jestem totalnie zbita z tropu. Cel mojej wieloletniej tułaczki okazał się rozwidleniem dróg (albo rondem turbinowym). Stoję, rozglądam się i kompletnie nie wiem, gdzie się teraz udać. 

To wszystko? To już właśnie ta wymarzona dorosłość? 

Jestem rozczarowana. Kiedyś wyobrażałam sobie dorosłość zupełnie inaczej. Myślałam, że to taki czas, kiedy jest się wolnym i radosnym, chodzi się po pieniądze z bankomatu (które oczywiście nigdy się nie kończą) i cały czas można robić to, na co ma się ochotę. Myślałam, że ma się wtedy stuprocentową kontrolę nad swoim życiem, bo przecież można jeść lody przed obiadem i wracać do domu, kiedy jest już całkiem ciemno.

Zderzenie z rzeczywistością było dość bolesne.

Czytaj dalej

Nadmierne myślenie – czyli moje emocjonalne tornado

Dzisiejszy dzień nie szykuje dla mnie żadnych ponadprzeciętnych atrakcji. Jest wyjątkowo spokojny i stabilny. Trwam w tym przekonaniu aż do chwili, gdy uświadamiam sobie, że to tylko cisza przed burzą. Zanim się obejrzę, w mojej głowie rozpęta się emocjonalne tornado. Będzie siać zniszczenie, odbierze mi radość i spowoduje smutek, którego nie będę potrafiła nikomu wyjaśnić.

Nadmierne myślenie – smutek czai się za rogiem

Zwykle zaczyna się niepozornie. Cichy poranek, owsianka z mlekiem kokosowym i filiżanka mocnej kawy. Słońce przebija się delikatnie przez drewniane żaluzje. Drzewa kołyszą się lekko na wietrze. Jadę do pracy, wyglądam przez okno autobusu i obserwuję psy na spacerze. Biorę udział w video spotkaniach i po kolei odhaczam kolejne zadania, zaplanowane na dany dzień. Mam to szczęście, że lubię to, co robię, więc dzień mija mi w mgnieniu oka. Jem obiad ze współpracownikami, śmiejemy się, pijemy owocową herbatę. Wybija siedemnasta, udaję się na przystanek i podskakuję wesoło w rytm muzyki.

Mam dobry humor i spokojną głowę. Jednak nagle zaczynam się zastanawiać. Czy to nie podejrzane, że od kilku dni wszystko się układa? Może o czymś zapomniałam. Czy na pewno nie mam żadnego powodu do zmartwień? Gdzie jest haczyk? Może jednak coś przeoczyłam. Analizuję wydarzenia, wypowiedzi i gesty. Szukam jakiegoś punktu zaczepienia i węszę podstęp. Moją głowę zaczynają zalewać przeróżne dziwne myśli, w większości nacechowane negatywnie.

Czytaj dalej