Posts tagged motywacja

Czy warto studiować? – czyli „po co mi były te studia?!”

„Po co mi były te studia?!” – nie jestem w stanie zliczyć, ile razy zadałam sobie to pytanie w ciągu ostatnich 5 lat. Bardzo często miałam wątpliwości, czy warto studiować. Po obronie pracy magisterskiej, zaczęłam się zastanawiać, czy było warto. Czy opłacało się poświęcić tyle czasu, energii i nerwów na studiowanie, by zdobyć „papierek”. Co właściwie mi to dało? Czego się nauczyłam? Czy gdybym mogła cofnąć się w czasie, poszłabym na studia?

Czy jest sens studiować?

Chciałabym powiedzieć, że studia dały mi użyteczną wiedzę i cały wachlarz praktycznych umiejętności. Chętnie dodałabym również, że był to najpiękniejszy okres mojego życia, że na uczelni poznałam mnóstwo przyjaciół. No i oczywiście, że dyplom ukończenia studiów otworzył mi drzwi do kariery. Tylko czy faktycznie tak było? No nie do końca.

Czytaj dalej

Wyluzuj i daj rzeczom się dziać!

W jakim stopniu nasze samodzielne decyzje wpływają na bieg wydarzeń? Czy to prawda, że życie jest w naszych rękach i tylko od nas zależy, którą drogą pójdziemy? A może nasz los jest już dawno zapisany w gwiazdach, a my jesteśmy tylko częścią planu i nie mamy tu nic do gadania?

Przypadek czy przeznaczenie?

Zawsze zastanawiała mnie rola przypadku i przeznaczenia w naszym życiu. Na ile mamy realny wpływ na rzeczy, które się dzieją i na to, jakich ludzi spotykamy. Czy każda nasza najdrobniejsza decyzja ingeruje w przyszłość? A może tylko wydaje nam się, że mamy wybór, a w rzeczywistości wszystkie ścieżki prowadzą do tego samego punktu?
Czytaj dalej

Równowaga: napięty plan vs. spontan

Uwielbiam planować swoje działania i zapisywać istotne sprawy w kalendarzu. Mam wtedy poczucie, że jestem dobrze zorganizowana i mam wszystko pod kontrolą. Zdarza się jednak, że za bardzo skupiam się na swoim napiętym harmonogramie. Zapominam, że równie ważny jest spontan i elastyczne modyfikowanie swojego wolnego czasu.

Planowanie i tworzenie harmonogramu

Przez takie podejście często wpadam w pułapki, które nieświadomie sama sobie rozstawiam. Nie lubię nudnych i przewidywalnych wieczorów, dlatego zazwyczaj staram się zaplanować atrakcje na kilka dni do przodu. Przygotowuję sobie listę obowiązków, spotkań ze znajomymi i przeróżnych innych aktywności, aby o niczym nie zapomnieć i jak najlepiej zagospodarować czas.

Z jednej strony wydaje mi się, że dzięki temu jestem bardziej odpowiedzialna i sumienna, ale czasem czuję się przez to jak Simsach – mam zaplanowaną kolejkę działań, bez możliwości wciśnięcia pomiędzy nie żadnej dodatkowej czynności. 

Czytaj dalej