Równowaga: napięty plan vs. spontan

Uwielbiam planować swoje działania i zapisywać istotne sprawy w kalendarzu. Mam wtedy poczucie, że jestem dobrze zorganizowana i mam wszystko pod kontrolą. Zdarza się jednak, że za bardzo skupiam się na swoim napiętym harmonogramie. Zapominam, że równie ważny jest spontan i elastyczne modyfikowanie swojego wolnego czasu.

Planowanie i tworzenie harmonogramu

Przez takie podejście często wpadam w pułapki, które nieświadomie sama sobie rozstawiam. Nie lubię nudnych i przewidywalnych wieczorów, dlatego zazwyczaj staram się zaplanować atrakcje na kilka dni do przodu. Przygotowuję sobie listę obowiązków, spotkań ze znajomymi i przeróżnych innych aktywności, aby o niczym nie zapomnieć i jak najlepiej zagospodarować czas.

Z jednej strony wydaje mi się, że dzięki temu jestem bardziej odpowiedzialna i sumienna, ale czasem czuję się przez to jak Simsach – mam zaplanowaną kolejkę działań, bez możliwości wciśnięcia pomiędzy nie żadnej dodatkowej czynności. 

Plan działania i sztuka wyboru vs. spontan

Sądzę, że dużo łatwiej jest zrealizować swoje cele, gdy mamy opracowany plan działania. Oczywiście nie da się ustalić i przewidzieć wszystkiego, ale warto mieć choćby zarys tego, co i w jaki sposób chcemy osiągnąć. Warto zastanowić się, jakie umiejętności powinniśmy doskonalić czy jakie kursy ukończyć. Co dostarczy nam wiedzy i doświadczenia, jaki kierunek studiów okaże się przydatny? Praca w jakiej firmie będzie dla nas wartościowa i przyda się w dalszej karierze?

Chyba nie muszę nikomu mówić, że nie są to łatwe decyzje. Nikt nie powiedział nam przecież, jak być dorosłym. Rzadko spotykam osoby, które mają jeden, jasno sprecyzowany cel i są przekonane o słuszności swoich wyborów. Większość moich rówieśników żyje w totalnym chaosie – nie wiedzą, co lubią robić, czym chcą się zajmować czy gdzie mieszkać. Nie wiedzą, czy to, co robią ma sens i nie mają pojęcia, jak będzie wyglądać ich życie za 5 lat (czy nawet za kilka miesięcy). Podejmują ryzyko, które czasem się opłaca, a czasem doprowadza jedynie do punktu wyjścia, co rodzi stres i frustrację.

Jak to wygląda u mnie?

Cóż. Mam wizję swojej przyszłości, jednak jestem przekonana, że jeszcze niejednokrotnie ulegnie ona zmianie. Nie trzymam się sztywno swoich planów, bo wiem, że z wiekiem zmieniają się moje priorytety i upodobania. Mam wiele pomysłów na siebie, jednak biorę pod uwagę scenariusz, w którym moje życie wywróci się do góry nogami. Z tego powodu staram się zachować równowagę pomiędzy napiętym planem, a spontanem.

Gdzie się podziały tamte spontany?

Ciągłe skupianie się na swojej karierze zawodowej i przejmowanie się dorosłym życiem bywa straszliwie męczące. Rozważanie wszelkich możliwości i alternatyw wywołuje lęk i niepewność. Ciężko zdecydować, co będzie dla nas najlepsze. Jeszcze gorzej, gdy do tego wszystkiego zaczynamy porównywać z rówieśnikami. Oczywiście nie ma to żadnego sensu, zwłaszcza, że cele, potrzeby, marzenia czy ogólnie style życia są tak bardzo zróżnicowane.

  • Jedni zaciskają krawaty i pędzą o 7 rano na Mordor, by robić karierę.
  • Inni wzięli ślub, kupili mieszkanie na kredyt i planują trzecie dziecko.
  • Jeszcze inni preferują życie na walizkach i z kieliszkiem wina w ręku.

I to wszystko jest jak najbardziej okej!

Staram się nie oceniać tego, w jaki sposób żyją moi znajomi i nieznajomi z internetu. Wolę skupić się na tym, co jest DLA MNIE ważne. Czego w tym momencie potrzebuję? Czy jest coś, co chciałabym zmienić? Chcę zaangażować się w kolejny, czasochłonny projekt czy wolę wyjechać na długie wakacje i nauczyć się surfować? A może jedno nie wyklucza drugiego? Może da się żyć odpowiedzialnie i świadomie, planować kolejne „dorosłe decyzje”, jednocześnie nie dziadziejąc i pozostawiając przestrzeń na spontaniczne decyzje?

Mam nadzieję!

Spontan – ucieczka z wiru dorosłości

Kiedy czujesz, że zaczynasz być nudnym typem, który mówi tylko o swojej pracy, braku czasu i bólu pleców, to najwyższy czas trochę przystopować. Porzucić na chwilę plany i wyrwać się z codziennej rutyny. Zamiast kisić się w domu w słoneczny dzień, lepiej spakować plecak i wyjechać gdzieś na weekend. Zamiast leżeć w dresie i przez cały wieczór katować Netflixa, warto wyjść na miasto i napić się piwka z przyjaciółmi. Pogadać i pośmiać się albo tańczyć do białego rana.

Każdemu należy się czasem odpoczynek i reset umysłu. Odrobina szaleństwa i podejmowanie nienajlepszych decyzji to istotny element młodości. Myślę, że czasem warto odłączyć się z tego wyścigu szczurów i pogoni za sukcesem. Zachowajmy przestrzeń na spontaniczne decyzje, zanim na dobre wsiąkniemy w świat odpowiedzialnych, poważnych do bólu i zmęczonych życiem dorosłych ludzi.

(Visited 128 times, 1 visits today)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *