Zmiany charakteru – od wodzireja ekipy do introwertyka

Jeszcze kilka lat temu uwielbiałam być w centrum uwagi. Pełniłam zwykle funkcję błazna i wodzireja ekipy. Nie pozwalałam nigdy na to, by ktokolwiek nudził się w moim towarzystwie. Z czasem zaczęłam zmieniać się z ekstrawertyka w introwertyka.  

Dusza towarzystwa na salonach

Nigdy nie miałam żadnego problemu z poznawaniem nowych ludzi. Byłam bardzo otwarta i wesoła, więc grono moich znajomych szybko się poszerzało. Czerpałam radość z rozśmieszania i zabawiania innych. Co chwila dostawałam zaproszenia na piwo, rower czy innego grilla. Siedzenie w domu doprowadzało mnie do szału. Kiedy przez kilka dni, na przykład z powodu choroby, byłam uziemiona w swoim pokoju, czułam się jak w więzieniu. Przebywanie w samotności kojarzyło mi się wyłącznie z nudą, smutkiem i odrzuceniem. 

Ekstrawertyk po przejściach

Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że osoba, którą teraz opisuję już nie istnieje. Nie mam pojęcia kiedy zaszły we mnie takie zmiany, ale zapewne był to bardzo długi i powolny proces, którego skutki dostrzegłam dopiero po czasie. Setki znajomych zamieniły się w garstkę przyjaciół. Dzikie imprezy do białego rana przemieniły się w wieczory z kocem, kakałkiem i książką. Przedtem byłam tryskającą energią duszą towarzystwa, z przyklejonym na stałe szerokim uśmiechem. Dziś jestem raczej spokojna, melancholijna i lubię spędzać czas w towarzystwie własnych myśli. Oczywiście nie w każdej sytuacji jestem wycofanym dzikusem. Miewam przebłyski szaleństwa i radości, ale są one raczej okazyjne i krótkotrwałe. Mam wrażenie, że z wiekiem coraz bardziej doceniam ciszę i święty spokój. Ludzie coraz częściej działają mi na nerwy. Czasami mam ochotę od nich uciec, przenieść się na bezludną wyspę i zamieszkać w domku na drzewie.

Czy zmieniłam się na gorsze?

Zastanawiam się często co wpłynęło na taką modyfikację mojego charakteru. Próbowałam też rozstrzygnąć czy była to zmiana na lepsze. Mam mieszane uczucia. Czasami tęsknię za tą odważną i przebojową Igą, która zarażała wszystkich wokół swoim optymizmem. Zdarza mi się przeglądać stare zdjęcia i z nostalgicznym uśmiechem wspominać te piękne czasy. Byłam energiczna, pewna siebie i bił ode mnie entuzjazm. Potem jakoś mi przeszło, spoważniałam i zaczęłam przyjmować postawę typowego, nudnego dorosłego. Tylko czemu tak to się potoczyło? Co się wydarzyło po drodze? Czemu stałam się taka zdystansowana i nie potrzebuję już do szczęścia ciągłej eskorty ludzkiej?

Zły wpływ otoczenia 

Na pewno wpłynęło na mnie otoczenie, w którym przebywam. Może spędzam za dużo czasu z ponurymi ludźmi w komunikacji miejskiej, którzy gapią się tylko w swoje świecące prostokąty. Może nie do końca potrafię zrozumieć czasy, w których przyszło mi żyć. Irytuje mnie ciągły pęd życia, pogoń za pieniędzmi i moda na robienie z siebie gwiazdy w internecie. Dobija mnie wszechobecna głupota, chamstwo i dwulicowość. To wszystko bardzo osłabia mój układ nerwowy. Czasem muszę odreagować i odpocząć od tego całego zamieszania. Zająć się wyłącznie sobą i zamknąć się w swojej głowie i w swojej Krainie Paradoksów.

ZDJĘCIE: UNSPLASH
(Visited 15 times, 1 visits today)

1 komentarz Zmiany charakteru – od wodzireja ekipy do introwertyka

  1. AD 13 września 2018 at 00:10

    To jestem tak bardzo ja! Dziękuję, że popełniłaś ten wpis. Jakoś mi tak… lepiej 😉

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *