Jadę pociągiem, za oknem różowo-fioletowe niebo. Rozglądam się po przedziale i analizuję twarze współpasażerów. Uwielbiam obserwować, zastanawiać się co czują, o czym myślą, co siedzi w ich głowach. Często przyglądam się starszym ludziom, bo zazwyczaj na ich twarzach można wyczytać najwięcej emocji i przeżyć. Tym razem moją uwagę przykuła jednak twarz dziecka.

Chłopiec ok. 1,5 roku z wielkimi brązowymi oczami i blond czupryną wyglądał nieśmiało z wózka. Zobaczył, że na niego patrzę i uśmiechnął się radośnie. Słodycz w czystej postaci. Był tak spokojny, pogodny i wesoły, że całkowicie mnie zauroczył. Przeglądał książeczkę i „czytał” ją na głos. Na chwilę utożsamiłam się z jego beztroską.

Nagle wózek ruszył do przodu, a zza niego wyłoniła się masywna i groźnie wyglądająca kobieta. Miała wykrzywione wargi i zmarszczone brwi. Na przedramieniu zauważyłam obszerny tatuaż, jakiś napis. Wyostrzyłam wzrok i przeczytałam: „Życie to nie bajka tylko pierdolona walka.” Bardzo szybko zeszłam na ziemię.

Udostępnij: