Jestem dosyć chaotyczna, pełna sprzecznych cech charakteru i skrajnych potrzeb. Mam milion pomysłów na minutę i w bardzo dynamiczny sposób modyfikuję swoje plany. Jednocześnie jestem dobrze zorganizowana, lubię porządek i dyscyplinę. W swoim życiu stawiam na minimalizm i nie mam tu na myśli jedynie wysprzątanego pokoju. 

Od czego zacząć?

Pewnego leniwego poranka delektowałam się kakałkiem i rozmyślałam o niebieskich migdałach. Wizualizowałam sobie swoją przyszłość i opracowywałam strategię życia. W końcu wyobraziłam sobie dzień, w którym postanowię wyprowadzić się z domu. Zastanawiałam się, co chciałabym ze sobą zabrać, a co jest zupełnie zbędne. Zaczęłam rozglądać się po pokoju i uświadomiłam sobie, że nie potrzebuję zdecydowanej większości rzeczy, które się w nim znajdują.

Zerwałam się na nogi i postanowiłam rozpocząć Misję: Generalne Porządki. Opróżniłam biurko, komodę, szafę, wszystkie szuflady i półki. Na środku pokoju uformował się stos przedziwnych przedmiotów. Większość z nich zaliczała się do kategorii „szkoda wyrzucić, może kiedyś się przyda”. Z takimi rzeczami jest chyba największy problem.  Minie rok lub dwa, znowu na nie natrafisz i znowu będziesz mieć nadzieję, że dostaną kiedyś swoje drugie życie. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – na 90% tak się nie stanie. Jeśli od wielu lat czegoś nie używasz i to coś się tylko kurzy, po to, żeby raz na jakiś czas przypomnieć o swoim istnieniu, to trzeba się tego pozbyć. Co w takim razie zrobić z ubraniami, które są za małe i dawno nam się znudziły, ze starymi zabawkami, książkami i innymi przeróżnymi przedmiotami?

Nie wyrzucaj, sprzedawaj!

Każdy ma w domu taką szafkę, w której znajdują się randomowe przedmioty o dziwnym wyglądzie i przeznaczeniu. Ja na przykład odkryłam w tej szafce kolekcję figurek, które przywoziłam z każdej wycieczki w podstawówce. Wiadomo, że na zielonych szkołach chodziło głównie o objadanie się słodyczami i przemknięcie się do pokoju chłopaków po ciszy nocnej, ale nie, Z KAŻDEJ wycieczki trzeba było przywieźć miniaturkę zamku i pomnika, figurkę króla lub szczęśliwy kamień. Tyle pieniędzy zmarnowanych tylko po to, by po 15 latach wynieść na śmietnik pudło pełne cudownych pamiątek. Dla takich przedmiotów nie miałam litości i od razu lądowały one w czarnym worze. Oczywiście mogłabym próbować sprzedać je w internecie (nie takie oferty już w życiu widziałam), ale z szacunku do siebie i innych internautów, nie zrobiłam tego.

Zupełnie inaczej postąpiłam natomiast z zabawkami i ubraniami. Pamiętajcie, że jest mnóstwo organizacji, potrzebujących rodzin czy domów dziecka, dla których wasze stare dżinsy, puzzle czy lalki barbie mogą mieć ogromną wartość. Słyszałam o stronie, na której można znaleźć listę domów dziecka wraz z listą rzeczy, których potrzebują. W niedalekiej przyszłości planuję napad na piwnicę, gdzie na pewno znajdę mnóstwo gier planszowych i pluszaków, więc sprawdzę jak to działa. Aktualnie jestem aktywnym użytkownikiem OLX, sukcesywnie dodaję ogłoszenia i sprzedaję książki. Dzięki temu ktoś może kupić coś fajnego w korzystnej cenie, a mi wpada dodatkowy hajsik (przy okazji polecam Wam fanpage „Janusze biznesu z OLX”, śmiałam się wczoraj 20 minut). 

Minimalizm jako styl życia?

Na bieżąco sprzątam w swoim pokoju i dokonuję selekcji zbędnych przedmiotów. Lubię porządek i dużo wolnej przestrzeni. Odczuwam wtedy spokój i nic nie wytrąca mnie z równowagi. Od jakiegoś czasu te same zasady przenoszę do swojego życia codziennego. Staram się filtrować wszelkie emocje. Analizuję różne sytuacje i obserwuję swoje reakcje. Sprawdzam, co jest dla mnie dobre, a co nie. Zastanawiam się, co mnie rozwija, co daje mi korzyści i sprawia przyjemność. Ograniczam wszelkie sytuacje stresowe i odcinam się od ludzi, którzy źle na mnie działają. Jeśli coś mnie denerwuje lub nudzi, to zastanawiam się, po co to robię. Jeśli w żadnym stopniu nie wpływa to na mnie pozytywnie, to zazwyczaj z tego rezygnuję. Wolę dostosowywać otoczenie do siebie, zamiast dostosowywać SIĘ do otoczenia.

Robię porządki w swoim życiu i zostawiam w nim tylko to, co dla mnie ważne i cenne. Dbam o ludzi, którzy mnie wspierają i na których mogę polegać. Pracuję z ludźmi, którzy mnie doceniają i motywują. Unikam negatywnego myślenia i zbędnego zamartwiania. Więcej robię dla samej siebie, mniej na pokaz. Więcej skupiam się na realnym życiu, a mniej scrolluję. Zamiast podziwiania idealnego, wirtualnego życia znajomych, koncentruję się na swoich własnych celach i ambicjach. Nie kupuję niepotrzebnych rzeczy, nie kolekcjonuję kosmetyków czy biżuterii. Nie podążam za trendami, nie kupuję najmodniejszych butów i ubrań. Ograniczam nadmiar przedmiotów, złych emocji i toksycznych ludzi. Robię generalne porządki w swojej głowie i staram się jej nie zaśmiecać. Pracuję nad przearanżowaniem swojego umysłu. Planuję stworzyć tam przytulną, minimalistyczną przestrzeń, pozbawioną zbędnych myśli i emocji. Na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku. Jak skończę, to zapraszam Was na parapetówkę!

ZDJĘCIE: UNSPLASH | Bench Accounting
Udostępnij: