Przeczytałam wiele książek motywacyjnych o tym, jak osiągnąć sukces i być szczęśliwym człowiekiem. Większość z nich przesiąknięta była kołczingowym bełkotem i bezwartościowymi mądrościami. Pewnego dnia natrafiłam jednak na książkę Pawła Fortuny „Pozytywna psychologia porażki. Jak z cytryn zrobić lemoniadę”. 

Jak przekuć porażkę w sukces?

Książka Pawła Fortuny zmieniła moje myślenie o sukcesie i porażce o 180 stopni i zapewniam Was, że jako jedna z niewielu pozycji omawiających ten temat, naprawdę DZIAŁA! Podróżowała ze mną pociągiem i samolotem. Była w Trójmieście, w Grecji i na nartach w Alpach. Ma pozaginane rogi i plamę po kawie na okładce. Przepełniona jest moimi notatkami i wykrzyknikami. Zaznaczyłam w niej fragmenty, które najbardziej do mnie trafiły. Postanowiłam, że jeszcze raz przestudiuję je wszystkie i podzielę się z Wami moimi refleksjami. Może pomogą Wam w realizacji swoich planów i pokażą jak zrobić lemoniadę z cytryn, które podrzuca los (możecie też dokupić do nich tequilę i sól, co kto woli).

1. Ciesz się z samej drogi, która prowadzi do celu

Dobrze jest mieć w głowie jasny cel i do niego dążyć, ale nie powinniśmy skupiać się jedynie na tym, co czeka na końcu. Wszystkie drobne czynności, które wykonujemy na co dzień, choć nie są może zjawiskowe i spektakularne, powinny dostarczać radości. Podążanie ścieżką sukcesu powinno być wspaniałą przygodą, która daje satysfakcję. Ponadto warto mieć szeroko otwarte oczy i obserwować co dzieje się dookoła, żeby nie przeoczyć pojawiających się możliwości.

Sama koncentracja na celu i wyniku może nie przynieść nam oczekiwanego zadowolenia. Zwłaszcza, że nikt nie da nam gwarancji, że nasze starania sprawią, że wygramy ten wyścig. Poza tym, jeśli przez cały czas kolejne punkty tej wyprawy były dla Ciebie frajdą, to ostateczny triumf będzie tylko formalnością i wisienką na torcie. Jeśli jednak w pogoni za sukcesem towarzyszył Ci stres, ciągła frustracja i niepewność, to możliwe, że na końcu nie odczujesz żadnej radości. Droga do celu będzie dla Ciebie męczarnią, a ostateczny wynik wcale nie zmieni Twojego nastroju. Co najwyżej odetchniesz z ulgą i pomyślisz: „Uff, udało się, już po wszystkim”.

2. Skoncentruj się na jednej czynności

Chyba najtrudniejszy punkt, którego ciągle nie umiem spełnić. Mam w głowie milion pomysłów i ciągle zmienia się moja wizja przyszłości. Jest mnóstwo rzeczy, które mnie interesują, dlatego rozporządzam swoim czasem tak, aby móc spróbować każdej z nich. Studiuję, pracuję, montuję swój film dokumentalny, prowadzę bloga, kupiłam też karnet na siłownię i do kina. Nie można trzymać dwóch srok za ogon, a ja próbuję chwycić całe stado. Mam problemy z podjęciem ostatecznej decyzji i czasem ciężko mi wyznaczyć priorytety.

Z jednej strony wielokierunkowe działanie powinno zwiększać prawdopodobieństwo sukcesu, ale robienie kilku rzeczy jednocześnie może jedynie doprowadzić do rozproszenia i zagubienia. Lepszym rozwiązaniem jest koncentracja na jednej czynności i pozbycie się nawyku wielozadaniowości. Na pewno słyszeliście o mindfulness, czyli uważności. W największym skrócie jest to proces, polegający na koncentrowaniu się wyłącznie na bodźcach (wewnętrznych i zewnętrznych), występujących w danej chwili. Oznacza to, że powinniśmy skupiać się w 100% na danej czynności, którą wykonujemy. Należy wyeliminować bujanie w obłokach i obmyślanie kilku wątków jednocześnie. No cóż, na tej płaszczyźnie czeka mnie jeszcze dużo pracy. 

3. Zaakceptuj fakt, że nie jesteś doskonały

Tylko ludzie, którzy nic nie robią, nie popełniają błędów. Nie powinnyśmy zatem tak bardzo się ich obawiać. To naturalny efekt działań, zupełnie normalny etap. Każda porażka może być dla nas bardzo cenną lekcją, o ile odpowiednio ją przepracujemy. Zamiast obwiniać się, dołować i wmawiać sobie jak bardzo jesteśmy beznadziejni, spróbujmy przeanalizować tę sytuację i zastanowić się, co poszło nie tak. Czy na pewno było to zależne od nas? A może nie mamy sobie nic do zarzucenia?

Traktujmy swoje porażki jako informację zwrotną – coś poszło nie tak, więc następnym razem spróbuję to zrobić inaczej. Ilość naszych sukcesów rośnie wprost proporcjonalnie do ilości porażek, których doświadczyliśmy. Trudności możemy traktować jako wyzwanie, mobilizujące do rozwoju oraz przełamywania rutyny w sposobie myślenia i działania. Porażka może przyczynić się więc do korzystnej zmiany, o ile zostanie przez nas odnotowana i zaakceptowana. 

4. Otaczaj się ludźmi, którzy Cię uskrzydlają, a nie podcinają skrzydła 

Dbaj o relacje, które wnoszą wartość do Twojego życia. Spędzaj czas z ludźmi, którzy napędzają Cię do działania, wierzą w Ciebie i Twoje marzenia. Społeczna akceptacja i wsparcie to niezbędny element prawidłowego funkcjonowania. Człowiek nie został stworzony do tego, by iść przez życie w pojedynkę, wpatrzony jedynie w czubek swojego nosa. Kiedy odczuwamy samotność i odrzucenie w naszym mózgu zachodzą takie same procesy, jak w przypadku bólu fizycznego. Ten nieprzyjemny stan zostaje zinterpretowany jako zagrożenie i niebezpieczeństwo.

Czy chcemy tego, czy nie, wsparcie rodziny i przyjaciół jest niezastąpione. Ciężko byłoby podnieść się z trudnych sytuacji bez pomocnej dłoni najbliższej osoby. Szczera rozmowa daje nam poczucie, że nie jesteśmy sami, że damy radę przetrwać ten trudny czas i pójść dalej. Nie chodzi tu nawet o dawanie złotych rad i pełne zrozumienie drugiej osoby. Czasem aby pomóc, wystarczy być. Wystarczy wysłuchać. 

Na swojej drodze napotykamy też ludzi toksycznych. Krytykują nas, powodują stres i dyskomfort, obniżają naszą samoocenę. Warto robić regularny przegląd swojego radaru, który wykrywa takie osoby. Należy trzymać się od nich z daleka, bo zdarza się, że to właśnie one są główną przyczyną naszego niepowodzenia. Nie doszukuj się winy w sobie, bo przyczyną Twoich porażek mogą być również błędy innych osób, które często interpretujemy jako własne. 

5. Wyluzuj i naucz się czasem odpuszczać

Jestem perfekcjonistką, zawsze mierzę wysoko i wyznaczam sobie ambitne cele. W wielu sytuacjach wymagam od siebie rzeczy niemożliwych. Za wszelką cenę chcę przyspieszyć procesy, które niestety wymagają czasu. To kiepska postawa. Powoduje jedynie napięcie i niezadowolenie z siebie. Dobrze jest być pracowitym i regularnie dążyć do spełnienia marzeń, ale nie można robić tego za wszelką cenę. Trzeba również znaleźć czas na odpoczynek czy spotkania z bliskimi i czasem zwyczajnie odpuścić. Ciągły pośpiech, brak snu i 5 kaw dziennie doprowadzą Cię prędzej do zawału serca, niż do osiągnięcia sukcesu i szczęścia. 

„Poddanie się w sytuacji beznadziejnej, gdy cel jest nieosiągalny, można uznać za przejaw siły charakteru. […] Niekorzystna jest zaś sytuacja, w której poddamy się i nie wybierzemy innego celu. Może to bowiem doprowadzić do poczucia pustki i samotności.”

Uporczywe dążenie do celu, który nie daje nam żadnej satysfakcji, jest wyczerpujące. Musimy być czujni i spostrzegawczy, aby zorientować się, że trafiliśmy w ślepy zaułek. Są sytuacje, kiedy musimy się poddać i zrezygnować ze swojego celu. Nie traktujmy tego jednak jako przegraną, ale jako szansę. Szansę na pójście inną, nieznaną nam drogą i odkrycie czegoś nowego. Zamiast nerwowo deptać w kółko i mieć pretensję do siebie i całego świata, można po prostu zmienić swoje położenie, obrać inny kurs. Z biegiem czasu nasze cele ulegają modyfikacji. Powinniśmy więc być elastyczni i uczyć się dostosowywać do zmiennych sytuacji. Wszystko się zmienia, wszystko płynie. Dlatego czasem jesteśmy zmuszeni porzucić obiekt, którego trzymamy się kurczowo, po to, by dopłynąć do wymarzonego lądu.

„Niepowodzenie jest tylko okolicznością umożliwiającą dokonanie zwrotu, potrzebna jest jeszcze odwaga, by rzucić się na otwarte morze.” – Paweł Fortuna

ZDJĘCIE: GRATISOGRAPHY

Udostępnij: