Jak oczyścić umysł i zachować spokój?

Od paru tygodni prowadzę względnie spokojne i stabilne życie. Jest to dla mnie bardzo nietypowa sytuacja, bo zazwyczaj wszystkim się przejmuję i analizuję każdy element swojego istnienia. Postanowiłam jednak w końcu cieszyć się z małych rzeczy niczym Sylwia Grzeszczak, okiełznać swój nadpobudliwy umysł i (chwilowo) go oczyścić.

Ignoruję sprawy, na które nie mam wpływu

Gdy zaczynam się czymś przesadnie stresować i dana sytuacja wyprowadza mnie z równowagi, zadaję sobie pytanie: czy to, co się dzieje, jest zależne bezpośrednio ode mnie? Jeśli nie, to staram się zignorować wszelkie negatywne uczucia z tym związane. Jeśli mogę coś zmienić, to staram się to zrobić, ale jeśli nie mogę, to próbuję to zaakceptować. W praktyce nie jest to oczywiście takie proste, ale robię, co mogę. Często łapię się bowiem na tym, że zamartwiam się na zapas mimo, że w żaden sposób nie jestem w stanie wpłynąć na daną sytuację. Zapętlam się w swojej spirali smutku i lęku, a nie wynika z tego absolutnie NIC.

Jestem (staram się być) dla siebie wyrozumiała

Walczę ze sobą, żeby nie obwiniać się i nie biczować po plecach po każdym niepowodzeniu. Bardzo często mam wyrzuty sumienia, gdy zmarnuję dzień i nie zrobię nic produktywnego. Wiele lat zajęło mi względne zaakceptowanie tego, że mam prawo zrobić sobie dzień wolny i „nie musieć nic”. Tłumaczę sobie, że to normalne, że ludzie muszą się regenerować i odpoczywać, jednak przychodzi mi to z dużym trudem. Zazwyczaj w takich sytuacjach odnoszę wrażenie, że jestem nierobem bez ambicji i tracę cenne godziny swojego życia.

Poszłam więc ze sobą na kompromis: każdego dnia staram się zrobić coś pożytecznego, ale dbam również o czynności, które dostarczają mi choćby minimalnej dawki endorfin. I nie ważne, czy jest to spacer po parku, rapowanie do lustra przy łomoczącym JBL-u czy przeglądanie filmów z pieskami. Ważne, żebym miałam poczucie, że zrobiłam coś dla siebie i żeby zrobiło mi to dobrze na głowę.

Życie jest za krótkie, żeby pić marne wino

Jak to śpiewał Krzysztof Krawczyk. Życie jest na tyle nieprzewidywalne i przyszykowało dla nas tak wiele niespodzianek, że nie ma sensu przejmować się wszystkim na zapas. Wybieganie w przyszłość i snucie nierealnych planów to straszna strata czasu. Przecież wszystko może wywrócić się do góry nogami z dnia na dzień. Dobrze jest mieć jakieś cele i plan działania, ale warto też pamiętać o odrobinie szaleństwa i spontaniczności.

Fajnie mieć jakąś wizję siebie za kilka lat, ale nie można trzymać się jej zbyt kurczowo. Świat się zmienia, my się zmieniamy i zmieniają się również nasze aspiracje i priorytety. W dzisiejszych czasach trzeba być elastycznym i szybko dostosowywać się do nowych warunków. Szkoda czasu na rozkminianie „co by było gdyby”. Podobno życie pisze najlepsze scenariusze.  Zakładając, że to prawda, musimy nauczyć się zauważać okazje podrzucane przez los i wykorzystywać je jak najlepiej.

Czy spokój oznacza nudę?

Harmonia wewnętrzna to naprawdę przyjemny stan. Wstajesz rano, oddychasz spokojnie, uśmiechasz się szeroko i z radością witasz kolejny dzień. Jednak w moim przypadku taki stan trwa co najwyżej kilka dni, w porywach tygodni. Muszę regularnie przeprowadzać autocoaching i przypominać sobie swoje własne zasady. Inaczej znowu wpadam w czarną dziurę, z której trudno mi się wydostać.

Aby nie doprowadzać do takich stanów, muszę zadawać sobie podświadomie pytania:

  • czy serio warto się tym przejmować?
  • czym właściwie się stresujesz?
  • co najgorszego może się stać? 

Zwykle kiedy przeprowadzę ze sobą taki szybki dialog, uświadamiam sobie, że wszelkie moje problemy są urojone i wytworzone przez moją wyobraźnię. Przyzwyczaiłam się jednak do funkcjonowania w takim trybie i chyba nie wyobrażam sobie sielankowego życia, w którym zawsze jest wszystko w porządku, a emocje utrzymują się na stałym poziomie. Absurdalne, szokujące i budzące silne emocje sytuacje zawsze dużo bardziej mnie pociągały. Lubię raz na jakiś czas zaznać spokoju, ale automatycznie kojarzy mi się to z rutyną, której tak bardzo się obawiam. Czy da się zatem prowadzić harmonijne życie, które jednocześnie nie będzie nudne? Chyba muszę to jeszcze zbadać.

(Visited 102 times, 1 visits today)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *