Przez bardzo długi czas szukałam odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak dużo myślę i wszystko analizuję. Zastanawiałam się, dlaczego dostrzegam znacznie więcej, niż większość moich znajomych. Nie wiedziałam, dlaczego nawet drobne zdarzenia, słowa czy gesty potrafią wywołać we mnie tak silne emocje. W końcu udało mi się rozwiązać tę zagadkę, jednak był to dopiero początek nowego rozdziału w moim życiu. Musiałam nauczyć się żyć z wysoką wrażliwością, wykorzystywać jej zalety i zacząć lepiej myśleć.

Kim są osoby wysoko wrażliwe?

Ten temat już nieraz pojawił się na moim blogu, jednak wciąż wzbudza on moje ogromne zainteresowanie. Sama zaliczam się do osób wysoko wrażliwych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że życie z takim zespołem cech nie należy do najłatwiejszych. Mam wrażenie, że jest to dość skomplikowany proces i bezustanna praca nad swoim charakterem. Cały czas uczę się, jak radzić sobie z moimi słabymi stronami. Próbuję skończyć z nadmiernym zamartwianiem się czy rozkładaniem problemów na czynniki pierwsze. Staram się walczyć z moim chorym perfekcjonizmem i wymaganiem od siebie rzeczy niemożliwych. Męczą mnie również moje emocjonalne rollercoastery. Drobnostki, które dla większości ludzi są bez znaczenia, mogą na mnie wpłynąć i zmienić mój nastrój o 180 stopni. Zdarzają się sytuacje, kiedy przytłacza mnie nadmiar bodźców i myśli.  Moja głowa dosłownie paruje z powodu przepracowania. Na szczęście stale opracowuję swoje metody radzenia sobie z tym chaosem w głowie i mam wrażenie, że idzie mi coraz lepiej. 

Mocne strony wysoko wrażliwych

Jednak wysoka wrażliwość to nie tylko „przeciwności losu” i gonitwa myśli. Christel Petitcollin w swojej książce „Jak mniej myśleć. Dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych” zwraca uwagę na wyjątkowe cechy i ponadprzeciętne umiejętności, które nas wyróżniają. Jestem bardzo spostrzegawcza, wnikliwie analizuję świat i mam głowę pełną pomysłów. Uwielbiam tworzyć – pisać teksty, robić zdjęcia i kręcić filmy. Jestem też perfekcjonistką (i chyba pracoholiczką). Potrafię sama motywować się do działania, zawsze stawiam sobie wysoko poprzeczkę i konsekwentnie dążę do realizacji celów, nie zwracając uwagi na ludzi, którzy próbują hamować mój entuzjazm.

Moja wrażliwość przydaje się również w relacjach międzyludzkich. Niestety czasem za bardzo dotykają mnie wypowiadane (i często nieprzemyślane) słowa i męczy mnie nadinterpretowanie wszelkich zdarzeń i gestów. Pomijając jednak ten fakt, jestem bardzo empatycznym człowiekiem, w mgnieniu oka jestem w stanie wyczuć, że komuś towarzyszą złe emocje i natychmiast chcę mu pomóc. W przeszłości dawałam się przez to wykorzystywać i byłam emocjonalnym odkurzaczem, który wciągał do środka cudze problemy i kisił je w sobie. Na szczęście nauczyłam się mówić „nie” i teraz zamieniam się w pluszowego misia wyłącznie w relacjach z osobami, które na to zasługują. Bliskie mi osoby wiedzą, że mogą na mnie liczyć. Zawsze znajdę czas, żeby ich wysłuchać i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby poprawić im humor.

Jak pokonać chaos w głowie?

Na podstawie książki „Jak lepiej myśleć” i swoich dotychczasowych doświadczeń, opracowałam kilka zasad, których staram się przestrzegać. Z czasem na pewno będę je modyfikować, ale wyjątkowo porzucę swój perfekcjonizm i zamiast czekać na gotowe, idealne dzieło, podzielę się tym, co udało mi się stworzyć do tej pory (chociaż o każdym z tych punktów mogłabym napisać oddzielny tekst).

1. Zaakceptuj i polub siebie

Może wieje banałem, ale ten punkt jest dla mnie bardzo ważny. Był taki czas, kiedy ciągle wymagałam od siebie rzeczy niemożliwych i biczowałam się po plecach po każdym niepowodzeniu. Ciągle się obwiniałam, dążyłam do perfekcji i miałam dość swojego natłoku myśli. Patrzyłam na swoje odbicie w lustrze z pogardą i miałam wrażenie, że ciągle robię za mało, że stać mnie na więcej. W końcu natrafiłam na cytat, który bardzo do mnie przemówił: „Spójrz rano w lustro, zrób przedziałek i odpierdol się od siebie” (Wiktor Osiatyński) – tak też zrobiłam. Polecam.

2. Ogranicz negatywne bodźce

Zastanów się, co najczęściej Cię denerwuje lub smuci, dlaczego się zamartwiasz i czym się stresujesz. Jakiś czas temu nie lubiłam swojej pracy i studiów. Czułam, że marnuję swój cenny czas i zupełnie tam nie pasuję, przez co byłam ciągle sfrustrowana i niezadowolona z siebie. Pewnego dnia wyznaczyłam sobie cel: znajdę pracę, która daje mi radość i satysfakcję. Będę robić to, co lubię w gronie osób, które mnie rozumieją i chcą ze mną współpracować. Nie stało się to oczywiście z dnia na dzień, ale w końcu udało mi się to osiągnąć i od tamtej pory jestem dużo szczęśliwszym człowiekiem.

3. Odetnij się od toksycznych ludzi

Jeśli w Twoim otoczeniu są osoby, których towarzystwo wywołuje u Ciebie masę negatywnych emocji i tracisz przez nich motywację do działania, to warto ograniczyć z nimi kontakt. Ktoś nabija się z Twojej wrażliwości, uważa Cię za dziwaka, za kogoś słabszego czy niezrównoważonego psychicznie? Olej go i zakończ taką znajomość. Ktoś wykorzystuje Twoje dobre serce, bawi się Twoimi uczuciami i sprawia, że czujesz się źle? Natychmiast się od niego odetnij. Posłuchaj sobie podcastów Okuniewskiej „Ja i moje przyjaciółki idiotki” i nie daj innym się robić! Na świecie jest 7,5 miliarda ludzi. Na pewno znajdziesz wśród nich kogoś wartościowego, kto polubi Cię takim, jakim jesteś.

4. Znajdź swój sposób na reset umysłu

Musisz opracować swoją metodę na radzenie sobie z nadmiarem myśli i przebodźcowaniem. Bardzo ważne jest to, żebyś potrafił zaopiekować się sobą. Naucz się odpoczywać i resetować swój umysł po całym dniu. Nie muszą to być wielkie i spektakularne rzeczy. Może wystarczy Ci gorąca kąpiel, czytanie książki w towarzystwie psa albo przygotowanie swojej ulubionej potrawy. Odcięcie się od rzeczywistości i zamknięcie się na trochę w swoim świecie potrafi przynieść ukojenie. Zainwestowałam nawet w przedmiot, który bardzo mi w tym pomaga – słuchawki nauszne!

Nienawidzę porannych podróży komunikacją miejską, podczas których ociera się o mnie mnóstwo nieznajomych. Natychmiast się denerwuję, jest mi gorąco i wali mi serce. Kiedy słucham spokojnej muzyki z słuchawkami na uszach, mam wrażenie, że tworzy się wokół mnie bańka bezpieczeństwa, do której nikt nie jest w stanie wtargnąć. Mogę się dzięki temu wyciszyć i dojechać do pracy w jednym kawałku. Z kolei po całym dniu pełnym obowiązków, stresu i zmęczenia uwielbiam iść pobiegać. Nigdy nie byłam fanką tego sportu, ale ostatnio zdałam sobie sprawę, że takie dojechanie fizyczne i bieg do utraty tchu robi mi bardzo dobrze na głowę. Wtedy również zabieram swoje słuchawki i puszczam bity – tym razem klubowe. Mogę się dzięki temu wyżyć i oczyścić głowę przed kolejnym dniem pełnym przygód. 

PS. Koniecznie dajcie znać, jakie są Wasze sposoby na radzenie sobie z wysoką wrażliwością i jakie wnioski nasuwają Wam się po przeczytaniu książki „Jak lepiej myśleć”. Dużo osób pytało mnie również o grupę na Facebooku – miejsce, w którym moglibyśmy się wspierać, motywować i inspirować. Przemyślałam sprawę i postanowiłam utworzyć taką grupę. Nastąpi to w niedalekiej przyszłości (jak tylko wymyślę zadowalającą mnie nazwę i opis). Śledźcie moją stronę Kraina Paradoksów na FB i stay tuned!

 

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Feeria

ZDJĘCIE: UNSPLASH | Averie Woodard
 

Udostępnij: