Czasem mam wrażenie, że moją głowę zamieszkują dwa stworki, mające zupełnie inne priorytety, potrzeby i zachcianki. Bywają dni, w których żyją ze sobą w zgodzie i są w stanie osiągnąć kompromis. Zdarza się to jednak zbyt rzadko, by uznać ich relację za stabilną. W mojej głowie toczy się ciągły konflikt i walka myśli. 

Konflikt wewnętrzny i walka myśli

Kiedy zastanawiam się jaką decyzję podjąć lub jakie zmiany wprowadzić, by żyć szczęśliwie, moje skłócone stworki zaczynają się wtrącać i wszystko komentować. Prowadzą ożywioną dyskusję, po czym wysuwa mi się zawsze jeden i ten sam wniosek: wiem, że nic nie wiem. Czasem wydaje mi się, że mój plan działania jest całkiem rozsądny i realny. Zawsze marzyłam o tym, żeby moja praca była jednocześnie moją pasją. Chciałabym robić to, co naprawdę lubię. Od dawna mam określony cel, wiem w czym jestem dobra i co sprawia mi największą przyjemność. Są dni kiedy czuję wewnętrzny spokój, nigdzie się nie śpieszę i cierpliwie stawiam kolejne małe kroki. Wierzę, że wszystko czego potrzebuję przyjdzie z czasem, w odpowiednim momencie. Wystarczy, że postawię na samorozwój, konsekwentne działania i będę szlifować swoje umiejętności.

Strach i moment zwątpienia

Zaczynam się zastanawiać czy na pewno dobrze robię i czy moja wizja świata nie jest zbyt idealistyczna. Nie mam przecież żadnej gwarancji, że się uda. Nie wiem, czy studia magisterskie, które wybrałam cokolwiek mi dadzą. Czy mój film dokumentalny spodoba się publiczności? Czy ktoś będzie chciał czytać mojego bloga? Pracowity, ambitny i pewny siebie stworek zaczyna być gnębiony przez drugiego. Waha się, naśmiewa z pomysłów i twierdzi, że wszelkie moje decyzje to jedna wielka katastrofa. Mówi, żebym sobie odpuściła, bo i tak nic z tego nie będzie.

Nie wiem co robić, kogo słuchać i kto ma rację

W takich momentach łapię się na tym, że próbuję prowadzić zrównoważone i stabilne życie, a tak naprawdę jestem w nim totalnie zagubiona. Moje życie to niekończąca się, wyrównana walka dwóch stworków, w której nie da się wybrać zwycięzcy. Moja głowa przepełniona jest sprzecznymi myślami i założeniami. Nic nie jest oczywiste, jednorodne, czarne lub białe. Zawsze jest jakaś wątpliwość, niedoskonałość, argument przeciw. Wkraczanie w dorosłe życie sprawia, że wszystkie sprawy coraz bardziej się komplikują. Doświadczamy przeróżnych absurdalnych sytuacji, choć mało co jest w stanie nas jeszcze zaskoczyć. Ludzie zachowują się irracjonalnie i nie potrafią mówić wprost o swoich myślach i uczuciach. Przez to rodzą się kłótnie i problemy z niczego. Są one przecież zupełnie zbędne w tym, i tak już wystarczająco skomplikowanym, świecie. 

Nie wiadomo na czym się skupić, co wybrać i co się „opłaci”

Delektować się ulubioną czekoladą i obejrzeć coś na Netflixie czy przejść na detox i wrócić na na siłownię? Skupić się na samorozwoju, dużo czytać i chodzić na edukacyjne wydarzenia czy spędzać więcej czasu z rodziną i przyjaciółmi, żeby pokazać, że naprawdę się o nich troszczymy? Śledzić na bieżąco newsy ze świata, czytać artykuły popularnonaukowe i zapisywać się na szkolenia online czy wyłączyć w końcu transfer danych w telefonie i skupić się na prawdziwym życiu? Przyłożyć się do projektów semestralnych, rozpocząć dodatkowy kurs języka obcego i znaleźć porządną pracę z możliwością rozwoju czy szaleć, korzystać z młodości i bawić się życiem, póki mamy na to czas?

Nie wiem, nie wiem, nie wiem! Pomocy!

ZDJĘCIE: UNSPLASH | KAYLA HARRIS

Udostępnij: