Posts by Iga Sadowska

Równowaga: napięty plan vs. spontan

Uwielbiam planować swoje działania i zapisywać istotne sprawy w kalendarzu. Mam wtedy poczucie, że jestem dobrze zorganizowana i mam wszystko pod kontrolą. Zdarza się jednak, że za bardzo skupiam się na swoim napiętym harmonogramie. Zapominam, że równie ważny jest spontan i elastyczne modyfikowanie swojego wolnego czasu.

Planowanie i tworzenie harmonogramu

Przez takie podejście często wpadam w pułapki, które nieświadomie sama sobie rozstawiam. Nie lubię nudnych i przewidywalnych wieczorów, dlatego zazwyczaj staram się zaplanować atrakcje na kilka dni do przodu. Przygotowuję sobie listę obowiązków, spotkań ze znajomymi i przeróżnych innych aktywności, aby o niczym nie zapomnieć i jak najlepiej zagospodarować czas.

Z jednej strony wydaje mi się, że dzięki temu jestem bardziej odpowiedzialna i sumienna, ale czasem czuję się przez to jak Simsach – mam zaplanowaną kolejkę działań, bez możliwości wciśnięcia pomiędzy nie żadnej dodatkowej czynności. 

Czytaj dalej

Jak oczyścić umysł i zachować spokój?

Od paru tygodni prowadzę względnie spokojne i stabilne życie. Jest to dla mnie bardzo nietypowa sytuacja, bo zazwyczaj wszystkim się przejmuję i analizuję każdy element swojego istnienia. Postanowiłam jednak w końcu cieszyć się z małych rzeczy niczym Sylwia Grzeszczak, okiełznać swój nadpobudliwy umysł i (chwilowo) go oczyścić.

Ignoruję sprawy, na które nie mam wpływu

Gdy zaczynam się czymś przesadnie stresować i dana sytuacja wyprowadza mnie z równowagi, zadaję sobie pytanie: czy to, co się dzieje, jest zależne bezpośrednio ode mnie? Jeśli nie, to staram się zignorować wszelkie negatywne uczucia z tym związane. Jeśli mogę coś zmienić, to staram się to zrobić, ale jeśli nie mogę, to próbuję to zaakceptować. W praktyce nie jest to oczywiście takie proste, ale robię, co mogę. Często łapię się bowiem na tym, że zamartwiam się na zapas mimo, że w żaden sposób nie jestem w stanie wpłynąć na daną sytuację. Zapętlam się w swojej spirali smutku i lęku, a nie wynika z tego absolutnie NIC.

Czytaj dalej

Jak być dorosłym? Poproszę instrukcję!

Uff, udało się – dotarłam do miejsca zwanego dorosłością. Odhaczyłam już kilka kluczowych punktów na trasie. Wyprowadziłam się z domu rodzinnego, znalazłam pracę, którą naprawdę lubię, obroniłam magisterkę, nakręciłam swój film dokumentalny. Powinnam chyba czuć satysfakcję, radość, może nawet dumę. Osiągnęłam przecież wszystko to, co zaplanowałam sobie kilka lat wcześniej. Tymczasem jestem totalnie zbita z tropu. Cel mojej wieloletniej tułaczki okazał się rozwidleniem dróg (albo rondem turbinowym). Stoję, rozglądam się i kompletnie nie wiem, gdzie się teraz udać. 

To wszystko? To już właśnie ta wymarzona dorosłość? 

Jestem rozczarowana. Kiedyś wyobrażałam sobie dorosłość zupełnie inaczej. Myślałam, że to taki czas, kiedy jest się wolnym i radosnym, chodzi się po pieniądze z bankomatu (które oczywiście nigdy się nie kończą) i cały czas można robić to, na co ma się ochotę. Myślałam, że ma się wtedy stuprocentową kontrolę nad swoim życiem, bo przecież można jeść lody przed obiadem i wracać do domu, kiedy jest już całkiem ciemno.

Zderzenie z rzeczywistością było dość bolesne.

Czytaj dalej