Pogardzam paskudnym lenistwem połączonym z narzekaniem na swój los. Opowiadaniem wszystkim dookoła jak to ciężko, źle i beznadziejnie. Najgorsi są ludzie którzy nienawidzą swojej pracy, odliczają tylko czas do weekendu, wakacji, emerytury, ale nie robią absolutnie NIC, by cokolwiek zmienić. Zazdroszczą każdemu zadowolonemu człowiekowi, któremu coś się udało. Zwykle widzą w nim zadufanego w sobie oszusta, cwaniaka i złodzieja. I pijaka. „Bo każdy pijak to złodziej.”

Oby do piątku

Zdecydowana większość ludzi, których spotykam sprawia wrażenie, jakby całe ich życie było pasmem zmartwień i niepowodzeń. Zawsze znajdują powód, by sobie ponarzekać i wytykać palcami innych. Opłakują nadejście każdego poniedziałku i łypią złowrogo na współpasażerów w komunikacji. Przeklinają w duchu wszystkich uśmiechniętych i spełnionych ludzi sukcesu, którzy promienieją szczęściem. Problem w tym, że dostrzegają tylko końcowy efekt ich mozolnej pracy. Nie znają długiej i krętej drogi, pełnej porażek i wątpliwości, którą zapewne przeszedł każdy, kto chciał odbić się od trampoliny przeciętności.

Polaki Cebulaki

Ci wszyscy biedni, pokrzywdzeni ludzie, to zazwyczaj tchórzliwe lenie. Myślą, że wszystko im się należy i przyjdzie do nich samo. Nie ruszą choćby palcem, żeby zrobić coś pożytecznego. Typowa postawa szarego człowieka, Polaka Cebulaka. Ludzie uwielbiają wnikliwie analizować problemy innych, tworzyć niestworzone historie lub mówiąc wprost: obrabiać innym dupę. To chyba takie nasze narodowe hobby i cecha wrodzona. Trzeba przecież mieć jakąś alternatywę dla skupienia się na swoim własnym życiu i szczęściu.

Skrytykuj, wyśmiej i ośmiesz!

Przecież lepiej jest węszyć podstęp i drwić z ludzi, którym coś się udało. Po co się wysilać i wziąć do roboty, skoro można rozsiąść się wygodnie w fotelu, zjeść kanapkę z pasztetem i skrytykować wszystkich dookoła. Bez wątpienia każdy szczęśliwy człowiek jest oszustem, opiera swój biznes na znajomościach i nielegalnych układach. Na pewno każdy z nich dostał w spadku majątek po babci i geny zajebistości od rodziców. Od początku miał życie usłane różami, a wszelkie problemy omijały go szerokim łukiem. Po prostu wygrał życie na loterii szczęścia, a panu Januszowi się to nie udało, więc pozostaje do końca życia smęcić i narzekać, a tego drugiego opluć i obrzucić resztkami z obiadu – najlepiej ziemniakami zmieszanymi z mizerią.

Zmień podejście i weź się do roboty

Co najdziwniejsze, ci narzekający ludzie wcale nie są jakkolwiek gorsi, biedniejsi czy mniej utalentowani. Jedyne co odróżnia ich od „ludzi sukcesu” to nastawienie i stosunek ilości gderania do działania. Każda próba wprowadzenia zmiany w życiu kończy się na przewidywaniu czarnych scenariuszy i szacowaniu zagrożeń. Niestety, w tym świecie trzeba umieć podjąć ryzyko, zawalczyć o swoje i zwyczajnie mieć jaja. A przede wszystkim trzeba mieć choć trochę odwagi, żeby opuścić tak zwaną strefę komfortu. Bez tego nie da się zdobyć żadnych nowych doświadczeń czy umiejętności. Poza tym z autopsji mogę stwierdzić, że tylko wytrwałość, ciężka praca i ambicja mogą przynieść oczekiwane efekty. Chociaż jest jeszcze jedna arcyważna cecha, która coraz częściej bywa zapomniana i pomijana – POKORA.

Nie porównuj się do innych i rób swoje

Nie musisz porównywać się do innych i zadowalać wszystkich dookoła. Grunt to robić swoje i czerpać z tego radość. Nie zmienia to jednak faktu, że ludzie, którzy cię otaczają w wielkim stopniu wpływają na to kim jesteś i jak toczy się twoje życie. Musisz rozpoznawać osoby wartościowe, które działają na Ciebie pozytywnie, od tych toksycznych. Jak najszybciej należy rozpoznać pijawki energetyczne z twojego środowiska i je unicestwić. Spotkałam już wielu ludzi, którzy nie potrafili szanować drugiego człowieka i nie mieli w sobie za grosz empatii. Nie doceniali pracy i zaangażowania innych, bo uważali się za najmądrzejszych na świecie. Pseudointeligentne cwaniaczki z przerośniętym jak zadek kleszcza ego. Takich osobników należy unikać jak ognia! W końcu będą traktowani tak, jak na to zasługują, bo karma naprawdę wraca.

ZDJĘCIE: GRATISOGRAPHY | Ryan McGuire
Udostępnij: